Tajemnice Kanału Jerzwałdzkiego

Utworzono .

Czytaj więcej: Tajemnice Kanału JerzwałdzkiegoKazimierz Skrodzki

Tajemnice Kanału Jerzwałdzkiego i okolic

Jedną z najbardziej tajemniczych budowli na ziemi zalewskiej jest Kanał Jerzwałdzki, zwany też Kanałem Zdryńskim. Są to potoczne nazwy połączenia kanałowego Jeziora Płaskiego - odnogi Jezioraka - ze śródleśnymi jeziorkami Twaruczek i Zdryńskie, zakończonego groblą, w odległości ok. 1,5 km od ostatniego zbiornika. Owiane tajemnicą są tak okoliczności jego budowy w latach trzydziestych ubiegłego wieku, jak i przeznaczenie. Nie wspominało się o nim w literaturze poświęconej stosunkom wodnym w Prusach Wschodnich. Przebiegu kanału nie zaznaczono też na przedwojennych mapach niemieckich. Początek kanału znajduje się w zachodniej części Jeziora Płaskiego, w zatoczce niedaleko posiadłości, w której mieszkał pisarz Zbigniew Nienacki. Przed 1945 r. jej niemiecka nazwa brzmiała „Mott”, obecnie zaś na mapach oznaczona jest jako zatoka Jerzwałd. Już przed wojną była bardzo zamulona. Dno pokryte jest warstwą osadu o wielometrowej miąższości. Poziom wody wynosi tam zaledwie kilkanaście centymetrów, a latem z dna unoszą się bąbelki gazu o niemiłym zapachu. Na pierwszym odcinku kanału spotykamy most i drogę łączącą Jerzwałd z Suszem i Siemianami. Niedawno był on remontowany, przez co zwiększyła się wydatnie jego nośność. W nie tak odległych jeszcze czasach (pamiętają to obecni mieszkańcy wsi), był ponadto mostek mniej więcej w połowie biegu kanału, pomiędzy mostem na szosie a jeziorem Twaruczek, oraz drewniany most przed samym tym jeziorem na drodze leśnej od leśniczówki Bukownica do miejscowości Dolina (oba mosty zaznaczone są na załączonej mapie z 1955 r.)[1].

Koncepcja sieciowych marek turystycznych Krainy Kanału Elbląskiego

Utworzono .

 Czytaj więcej: Koncepcja sieciowych marek turystycznych Krainy Kanału Elbląskiego

Koncepcja budowy i upowszechniania sieciowych marek turystycznych Krainy Kanału Elbląskiego i icvh komercjalizowania została opracowana w ramach zadania pt. Rozwijanie i promocja turystyki Krainy Kanału Elbląskiego zrealizowanego na podstawie Porozumienia o współpracy z 17 stycznia 2017 roku między Województwem Warmińsko-Mazurskim, Powiatem Elbląskim, Powiatem Iławskim, Powiatem Ostródzkim i Miastem Elblągiem.

Poszczególne elementy Koncepcji zostały wypracowane podczas trzech debat i warsztatów strategicznych zrealizowanych przez Stowarzyszenie Łączy Nas Kanał Elbląski Lokalna Grupa Działania. Przyszedł czas na konsultacje społeczne.
Czekamy na opinie, uwagi, wnioski i propozycje do 30 listopada 2017 roku: e-mailem: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


 

Karol Wojtyła na wodach ziemi zalewskiej

Utworzono .

Czytaj więcej: Karol Wojtyła na wodach ziemi zalewskiej

Kazimierz Skrodzki

Karol Wojtyła na wodach ziemi zalewskiej

Na szlaku wielu wypraw turystycznych przyszłego papieża i świętego, księdza Karola Wojtyły, były również wody ziemi zalewskiej[1]. W starym kajaku o wdzięcznej nazwie „Kalosz”, a później i „Pstrag”, przyszły papież i święty dwukrotnie pływał z młodzieżą po jeziorach i kanałach ziemi zalewskiej. Pierwszy raz ks. Karol Wojtyła, już jako biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej, znalazł się tutaj w 1959 r. Wtedy to w dniach 28 lipca - 15 sierpnia odbywał wraz z krakowskim duszpasterstwem akademickim, tzw. „Środowiskiem”, wyprawę kajakową po Kanale Elbląskim i Jezioraku z jego odnogami, zatokami i wysepkami. Po przyjeździe pociągiem do Malborka i zwiedzeniu zamku, w którym nocowała, grupa udała się do Elbląga, skąd rozpoczęła spływ (30 lipca). Czwartego sierpnia wioślarze dotarli do Miłomłyna, a następnego dnia do Ostródy nad Jeziorem Drwęckim. Cztery dni później, 8 sierpnia, poprzez śluzę Zieloną, Miłomłyn, Kanał Iławski i jezioro Dauby, uczestnicy wyprawy dopłynęli do zatoki Kraga na Jezioraku. W czasie rejsu biskup Wojtyła odprawiał poranne msze, używając odwróconego kajaka w charakterze ołtarza. Dwa związane wiosła zastępowały krzyż. 9 sierpnia, nad zatoką Kraga urządzono „dzień turysty”. Na spływie z ks. Wojtyłą oznaczało to tyle, iż tego dnia uczestnik spływu mógł robić wszystko z wyjątkiem uprawiania turystyki. Wszyscy długo spali. Niektórzy zbierali grzyby, urządzali krótkie wypady do pobliskich miejscowości i grali w brydża. Do bardziej atrakcyjnych zajęć należały mecze piłki nożnej rozgrywane przeważnie między drużynami „żonatych" i „młodych", a „Wujek", dawny bramkarz z Wadowic, grał w drużynie, w której było mniej zawodników[2]. Pomysł, aby nazywać księdza Wojtyłę wujkiem narodził się podczas jego pierwszej wycieczki z młodzieżą w góry. Było to jeszcze w czasach stalinowskich, gdy komuniści bezwzględnie zwalczali Kościół i aresztowali ludzi zaangażowanych w jego życie. Zwracanie do niego „proszę księdza” było niebezpieczne i mogło skończyć się aresztowaniem, gdyż nie wolno było księżom spotykać się z grupami młodzieży.

Tartaki i flisactwo na Ewingach i Jezioraku

Utworzono .

Czytaj więcej: Tartaki i flisactwo na Ewingach i Jezioraku

Kazimierz Skrodzki

Tartaki i flisactwo na jeziorach Ewingi i Jeziorak

Największym bogactwem naturalnym okolic położonych nad jeziorem Jeziorak są lasy. Pierwotnie rozciągała się tutaj puszcza, w której dominowały, tak jak i w całej pruskiej krainie, lasy liściaste mieszane, głównie dębowo-grabowe z domieszką lipy drobnolistnej i klonu. Zmiany zapoczątkowane zostały począwszy od XIII w., wraz z planowym osadnictwem tych terenów i gospodarką człowieka. Rozpoczęła się wtedy również intensywna eksploatacja kompleksu leśnego nad Jeziorakiem - Lasów Starodzierzgońskich. Już w XVIII w. w okolicach Jezioraka drzewostany były bardzo przetrzebione, a gatunki liściaste ustępowały stopniowo, aby z czasem znaleźć się w zdecydowanej mniejszości wobec iglastych. W eksploatacji bogactw lasów nad Jeziorakiem duże znaczenie miał Kanał Dobrzycki, najstarszy spławny kanał na terenie ziem polskich, powstały w pierwszej połowie XIV w., łączący jezioro Ewingi z Jeziorakiem. W zamiarze inicjatorów jego budowy, mieszczan zalewskich, miał on, oprócz transportu płodów rolnych na dalekie rynki, służyć również mieszkańcom miasta, do dostarczania surowca drzewnego na cele budowlane i opałowe. Najbliższe okolice miasta, zasiedlone przez Prusów, pozbawione były bowiem większych obszarów leśnych. Drogą wodną można było sprowadzić drewno z terenów bardziej odległych, a transport ten był w miarę dogodny i tani.

Zasadzka bezpieki przy moście na Kanale Dobrzyckim

Utworzono .

Czytaj więcej: Zasadzka bezpieki przy moście na Kanale DobrzyckimKazimierz Skrodzki

Zasadzka bezpieki przy moście w Dobrzykach na Kanale Dobrzyckim

Dawne Prusy Wschodnie w pierwszych latach po II wojnie światowej były terenem niespokojnym i niebezpiecznym. Bezpośrednio po działaniach wojennych dawały o sobie znać, również w okolicach Zalewa, grupy dywersyjne hitlerowskiego Werwolfu. Ludność terroryzowana była też przez sowieckich żołnierzy, którzy dość długo stacjonowali w miastach i w wielu wsiach. Poza tym, na porządku dziennym zdarzały się brutalne napady szabrowników, a także grabieże dokonywane prze uzbrojone bandy. W tym czasie działały tutaj zbrojne oddziały niepodległościowego podziemia, a po 1947 r. także grupy Ukraińskiej Powstańczej Armii, ścigane zajadle przez oddziały bezpieki i wojska. Ziemia ta znajdowała się ponadto na szlaku ucieczek z sowietyzowanych byłych państw bałtyckich. Czy jedna z takich prób ucieczki miała tragiczny finał na ziemi zalewskiej i w Suszu? Przemawiałaby za tym przytoczona poniżej relacja jednego z pierwszych polskich osadników w powojennym Zalewie. Powyższe pytanie jest o tyle istotne, że publikacje inspirowane przez komunistyczne organa bezpieczeństwa podają całkiem inne osoby, które utraciły wtedy życie w wyniku zasadzki i pogoni zorganizowanej przez bezpiekę.