Wileńska Brygada AK w okolicach Jezioraka 1946 r.

Utworzono .

1.LupaszkaKazimierz Skrodzki

Wileńska Brygada AK w okolicach Jezioraka w 1946r.

"(...) wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich mordują najlepszych Polaków domagających się wolności i sprawiedliwości (...) Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej Ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich. Walczymy za świętą sprawę, za wolną, niezależną, sprawiedliwą i prawdziwie demokratyczną Polskę (...)"[1] .

Obszar byłych Prus Wschodnich pozostawał po II wojnie światowej poza ogólną strukturą Armii Krajowej. Jednak wzbudził on wkrótce zainteresowanie dowództwa podziemnego, z uwagi na aktywizację działań zbrojnych i możliwości rozkwaterowania na tym terenie, słabo jeszcze kontrolowanym przez aparat państwowy, żołnierzy wileńskiej konspiracji.

Ppłk. Antoni Olechnowicz „Pohorocki”, komendant „eksterytorialnego” Okręgu Wileńskiego AK, niezależnego od struktur Delegatury Sił Zbrojnych, a następnie Zrzeszenia WiN, podporządkowany bezpośrednio Szefowi Sztabu Polskich Sił Zbrojnych gen. Stanisławowi Kopańskiemu, zaproponował mjr. Zygmuntowi Szendzielarzowi „Łupaszce” spenetrowanie pod tym kątem terenów Warmii i Mazur[2]. Były one słabo zaludnione i pokryte lasami, wydawało się, że można tu prowadzić partyzantkę nie wywołując masowych represji wobec ludności, tak jak miało to miejsce w Białostockim, Warszawskim i Lubelskim. Major „Łupaszka”, bardzo szeroko zinterpretował polecenie dowódcy. Zaczął ponownie mobilizować swoich podkomendnych z Wileńszczyzny i białostockiego okresu walki. Po krótkim pobycie na Wybrzeżu Gdańskim „Łupaszka” dla bezpieczeństwa przeniósł się w listopadzie 1945 r. pod Sztum, gdzie zaczął zajmować się gospodarstwem, co było jedynie przykrywką prowadzonej przez niego działalności.

Już w marcu 1946 r. oddziały dowodzone przez mjr. „Łupaszkę” wznowiły na szerszą skalę działalność bojową, przeprowadzając szereg akcji ekspropriacyjnych i likwidacyjnych w Gdańsku, woj. gdańskim i zachodniopomorskim. Podjęto także działalność propagandową. Polegała ona na zredagowaniu, powielaniu i rozprowadzaniu ulotek o treści antykomunistycznej. Chciano w ten sposób wyjaśnić społeczeństwu, a głównie żołnierzom LWP sens oraz motywy pozostawania w podziemiu i prowadzenia dalszej walki partyzanckiej. Starano się uświadomić ludziom, iż walka o niepodległą ojczyznę nie skończyła się, że prowadzą ja nadal nie bandyci, lecz prawdziwi patrioci, żołnierze Armii Krajowej.

W kwietniu 1946 r. zostały zorganizowane na Pomorzu Gdańskim dwa szwadrony V Wileńskiej Brygady, dowodzone przez ppor. Zdzisława Badochę „Żelaznego”[3] i ppor. Henryka Wieliczkę ”Lufę”[4]. Skład oddziałów to przede wszystkim dawni partyzanci z Wileńszczyzny, którzy uniknęli rozbrojenia przez Armię Czerwoną pod Wilnem. W dniach 1-2 czerwca 1946 r., wobec znacznej liczby napływających ochotników, powołano kolejny, już trzeci, szwadron V Wileńskiej Brygady; dowódcą został sierż./ppor. Leon Smoleński „Zeus”[5]. Działalność oddziałów partyzanckich podlegających mjr. „Łupaszcze”, objęła z czasem rozległe tereny od woj. szczecińskiego poprzez gdańskie, bydgoskie, olsztyńskie, białostockie, aż po wschodnią granicę Polski[6]. Głównym celem ich działalności była obrona ludności przed represjami ze strony aparatu administracyjnego władzy komunistycznej. Rozbijano posterunki Milicji Obywatelskiej i Urzędu Bezpieczeństwa, dezorganizowano strukturę partyjną, zwalczano pospolity bandytyzm. Działalność była obliczona na efekt propagandowy, nie zaś na fizyczną likwidację przeciwnika. Milicjantów i działaczy PPR rozbrajano i ostrzegano przed kontynuowaniem służby okupantowi. Rozstrzeliwano tylko funkcjonariuszy UB i osoby z nimi współpracujące. Jako pracownicy czy współpracownicy aparatu represji byli szczególnie groźni zarówno dla działających oddziałów jak i ludności cywilnej. Cechą charakterystyczną oddziałów „Łupaszki” była dyscyplina wojskowa. Meldowanie się zgodnie z regulaminem wojskowym i nienaganny wygląd wyróżniały „łupaszkowców” na tle „ludowego” Wojska Polskiego, nie mówiąc o UB czy milicji. Umundurowani byli i jedni, i drudzy. Dzień rozpoczynał się i kończył modlitwą. Wielu żołnierzy nosiło nad lewą górną kieszenią munduru ryngraf z wizerunkiem Matki Boskiej Ostrobramskiej. Wszelkie przejawy braku dyscypliny były karane surowo.

Szwadrony V Brygady wykazywały ogromną ruchliwość, przemieszczając się po bardzo rozległych obszarach północnej Polski. Stworzyły zupełnie nową taktykę działania, niespotykaną w innych oddziałach partyzantki powojennej. Nie wiązały się dłużej z jakimś terenem, nie posiadały stałych baz. Działały jako grupy lotne, stale zmieniając miejsce pobytu. Pokonywały nieraz kilkusetkilometrowe odległości, wykorzystując zazwyczaj zdobyczne samochody. Działały w zespołach liczących od 15 do 30 ludzi.

1 czerwca, po walkach w Borach Tucholskich, w Jodłówce dochodzi do koncentracji brygady, która w tym czasie składała się z trzech pododdziałów – 2. szwadronu „Żelaznego”, liczącego około 25 osób, 3. szwadronu „Zeusa”, liczącego około 20 ludzi, oraz 4. szwadronu pod dowództwem „Lufy” w sile około 15 osób. Oddziały zostają zaopatrzone w mapy Prus. „Łupaszka" przekazał dowódcom instrukcje: nie wdawać się w otwartą walkę z jednostkami przeciwnika, lecz starać się umocnić potencjał. Wojna Zachodu z sowietami jest nieunikniona. Oddziały powinny stanowić kadrę dla szerokiego ruchu partyzanckiego. Jednocześnie trzeba prowadzić działalność dezintegrującą aparat okupacyjny i zyskiwać poparcie społeczeństwa.

Akcja szwadronu „Zeusa” w Zalewie

Niebawem dochodzi do kolejnego ześrodkowania pododdziałów 5 Wileńskiej Brygady AK w Witoszowie koło Zalewa. Już 4 czerwca zawitał tu jako pierwszy szwadron dowodzony przez sierż. Leona Smoleńskiego „Zeusa”. 3 czerwca partyzanci tego pododdziału wykonali akcję na posterunek MO i sowiecką stację łączności w Dzierzgoniu, a 5 czerwca rozbroili posterunek MO oraz komendanturę sowiecką w Zalewie. W tutejszej garbarni zarekwirowano 3 arkusze skóry. Kalikst Stańczyk, żołnierz szwadronu „Zeusa”, w zeznaniach złożonych 29 lipca 1946 r. przed oficerem śledczym WUBP w Bydgoszczy, opisał swoje początki w leśnym oddziale i akcję w Zalewie: „Do oddziału wstąpiłem w pierwszych dniach czerwca 1946 r. Był to oddział nowo utworzony, dowódcą jego był ps. „Zeus". Organizował się on w majątku koło Dzierzgonia [Jodłówka], zastaliśmy tam „Łupaszkę", który do nas przemówił jak dowódca do żołnierzy, zapewniając, że życie partyzanckie jest bardzo ciężkie i nie ma powrotu już z oddziału. Potem przybył oddział ;,Lufy" w sile 20 ludzi, który również był na odprawie i po otrzymaniu rozkazu od „Łupaszki", każdy oddział ruszył na zadanie… My, to jest oddział „Zeusa", wyruszyliśmy w kierunku Dzierzgonia, gdzie rozbroiliśmy posterunek MO, po rozbrojeniu którego udaliśmy się w kierunku Zalewa, gdzie również rozbroiliśmy posterunek MO, następnie została rozbrojona komendantura sowiecka przy jeziorze, poza tym był rozbrojony mjr sowiecki wraz z kilkoma oficerami sowieckimi, pozostawiając ich wszystkich przy życiu wyruszyliśmy dalej. W/w zabraliśmy pistolety, zegarki i spodnie wojskowe, po czym mieliśmy się ruszyć w kierunku Iławy, tam mieliśmy parę starć z oddziałami sowieckimi, ale nie przyjmowaliśmy walki, wycofaliśmy się bez strzału. Po tym poszliśmy w kierunku Ostródy woj. Olsztyn i po tym czasie rozpoczęła się obława ze strony WP, więc „Łupaszka” nie dawał dalszych rozkazów rozbrojeń” [7].

O rekwizycji skóry z garbarni zalewskiej opowiadał w swoich zeznaniach złożonych 16 listopada 1949 r. przed oficerem śledczym MBP w Warszawie Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” „..oddział pod dowództwem „Zeusa” w miejscowości nie pamiętam, dokonał napadu rabunkowego na garbarnię, gdzie zrabował większą ilość skóry. Wspomnianą skórę załadował na uprzednio zrabowany samochód ciężarowy, lecz na skutek pościgu jednostek Wojska Polskiego, lub też Armii Czerwonej samochód wraz ze zrabowaną skórą porzucił, a sam wraz z oddziałem wycofał się do lasu”[8]. Samochód, który porzucony został na drodze w kierunku Sztumu, „zrabowano” powiatowej Spółdzielni Rolniczo-Handlowej Samopomoc Chłopska z Morąga. Był to podobno jej jedyny środek transportu. Właśnie przywieziono nim do Zalewa nasiona siewne[9]. Należy podkreślić, że aby utrzymaniem oddziałów nie obciążać ludności, i tak znajdującej się w ciężkiej sytuacji materialnej, zaopatrzenie starano się zdobywać w akcjach. Stąd tak wielka liczba akcji rekwizycyjnych w spółdzielniach i urzędach. Z tych samych powodów wykonano dość znaczną ilość akcji ekspropriacyjnych na instytucje państwowe. Uzyskiwane w nich pieniądze szły na utrzymanie oddziałów, na potrzeby sieci terenowej, na pomoc dla aresztowanych i ich rodzin, a także dla poszkodowanej ludności cywilnej.

Według meldunku zwiadowczego WBW Okręgu Mazurskiego akcja na posterunek zalewski miała następujący przebieg: „Po danych z Powiatowej Komendy MO Morąg z dnia 5.06.46 wkroczyła banda na posterunek MO w Zalewie pow. Morąg. W sile 40 ludzi w mundurach WP, uzbrojona w broń automatyczną, krótką i granaty. Zabierając z posterunku 1 RKM, taśmę i automat Bertman (sic), 600 sztuk naboi do RKM, 150 szt. do automatu, przy odejściu zabierając milicjantom ubrania, bieliznę, koce, banda spaliła wszystkie portrety i godła państwowe, po drodze banda spotkała jednego milicjanta, któremu też odebrała karabin, przez daną bandę została obrabowana garbarnia w Zalewie i zarekwirowana maszyna ciężarowa. (...)"[10].

Obecność komendantury sowieckiej w Zalewie jeszcze w czerwcu 1946 r. jest godna uwagi. Okręgową komendanturę wojenną w mieście, jedną z 3 w pow. morąskim, sowieckie władze wojskowe utworzyły zaraz po zajęciu Zalewa, w styczniu 1945 r. Ich likwidacja zaczęła się z końcem maja 1945 r. Rosjanie zachowali jednak kontrolę nad obiektami, które przygotowywano do przekazania władzom polskim lub do demontażu, a także eksploatowali majątki rolne[11]. Ponadto, ich obecność miała zabezpieczyć jeszcze przez kilka lat po wojnie, przewóz do Rosji zagarniętych lub przejętych w ramach reparacji wojennych dóbr z Niemiec. Należy podkreślić, że partyzanci, którzy wykonywali akcję w Zalewie, zainteresowani byli przede wszystkim zdobyciem uzbrojenia oraz środków do życia i transportu. Nie ucierpiał nikt z milicjantów ani też z żołnierzy sowieckich.

W Instytucie Pamięci Narodowej przechowywany jest dziennik czwartego szwadronu Brygady, zdobyty swojego czasu przez bezpiekę. Prowadził ppor. Henryk Wieliczka „Lufa”; stąd pochodzą zamieszczone poniżej cytaty, relacjonujące wydarzenia w kolejnych dniach partyzanckiej walki[12]. Warto wspomnieć, iż pododdziałowi temu towarzyszył cały czas mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” (występujący jako „P. Major”), który wraz ze swoim sztabem i ochroną poruszał się tylko w obstawie tego szwadronu.

6.VI. M.p. leśniczówka Koncendrof [Witoszewo], zastajemy już tam szwadron ,,Zeusa". W pierwszych marszach szczęście mu dopisało. Umundurował się i uzbroił. Dołączyli strz. „Wrona"[13], „Zryw” i „Śniady ".

Bazą partyzantów była leśniczówka Uroczysko, położona kilkaset metrów na wschód od drogi leśnej z Witoszewa do Bądz, niedaleko Jeziora Witoszewskiego. Leśniczym była zapewne osoba bardzo dobrze znana partyzantom i zaufana, najprawdopodobniej będąca przesiedleńcem z Wileńszczyzny, skoro jeszcze kilkakrotnie leśniczówka witoszewska gościła żołnierzy 5 Wileńskiej Brygady.

7.VI. Do rana śpimy w opuszczonej kolonii Skittland [Skitławki], śniadanie jemy na kolonii Śliwa. Zbieramy żywność we wsi Sznellwalde [Boreczno]. Próbujemy broń. Na wieczór stajemy w majątku] Jaskendorf [Jaśkowo], gdzie bierzemy cielaka.

Szwadronowi cały czas towarzyszy mjr „Łupaszka”. Zarekwirowany „cielak” w Jaśkowie dostąpił zaszczytu wyszczególnienia w wyroku Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie wydanym na mjr. Zygmunta Szyndzielarza 2 listopada 1950 r. Wśród przypisanych majorowi przestępstw z art. 259 KK znalazło się między innymi i to, że pod groźbą broni zabrał: „dnia 7 czerwca 1946 r. we wsi Jaschendorf [Jaśkowo] z państwowego majątku ziemskiego jednego wieprza[14].

Tego samego dnia grupa licząca około 40 osób zajęła na jeden dzień Siemiany. Przyjechała ona na dwóch samochodach ciężarowych. Rozbrojono rosyjską obsadę, a żołnierzy, według relacji, rozebrano do gaci, po czym zamknięto wszystkich w piwnicy. Co prawda nie ma o tej akcji wzmianki w literaturze poświęconej „Łupaszce”, ale niewątpliwie można przypisać ten napad jego żołnierzom operującym 7 lipca nad Jeziorakiem.

8.VI. Rankiem marsz na wschód. P. Major szkoli nas w urządzaniu zasadzek. Po południu rozbrajamy posterunek milicji w Miłomłynie.

W Miłomłynie zarekwirowano również pieniądze w urzędzie gminnym. Prawdopodobnie wtedy też do oddziału „Łupaszki” przyłącza się ponownie jako sanitariuszka Danka Siedzikówna „Inka” która pracowała pod zmienionym nazwiskiem na stanowisku kancelistki w leśnictwie Miłomłyn[15]. W tym dniu inny pododdział Brygady przeprowadził też akcję na majątek pod zarządem sowieckim, 6 km od Susza, gdzie przeprowadzono rekwizycję[16].

9.VI. Zielone Święta spędzamy na plaży nad wielkim kanałem. Zatrzymujemy tam piękny statek, który jedzie z Ostródy pod Elbląg. Dowiadujemy się, że ma nim podobno wracać Bierut. „Wściekamy się", że zatrzymaliśmy go teraz, a nie w powrotnej drodze.

Plażowanie ma miejsce w okolicach Wińca nad Kanałem Elbląskim. Tę drogę wodną dla transportu surowca drzewnego udostępniono dopiero w sierpniu 1946 r. Pierwszy statek pasażerski popłynął z Elbląga do Ostródy w lipcu 1947 r., inaugurując otwarcie szlaku dla ruchu. Czy rzeczywiście jeszcze przed oficjalnym otwarciem kanału statkiem miał płynąć Bolesław Bierut, prezydent komunistycznej Krajowej Rady Narodowej? Tego prawdopodobnie już się nie dowiemy, aczkolwiek z racji zniszczeń infrastruktury kanału w 1945 r. oraz zatorów było to raczej nierealne.

10 czerwca szwadron plażuje jeszcze nad kanałem, a na nocleg zatrzymał się w Liksajnach nad jez. Ruda Woda. W następnym dniu na nocną kwaterę udano się do leśniczówki Niedźwiada k. Taborza, a 12 czerwca do leśniczówki Śmieszny Kąt. W międzyczasie rozbrojono komendanta posterunku w Łukcie. Partyzanci zadzwonili też do UB w Ostródzie, z informacją, że w okolicy grasuje banda, aby wywabić ubowców do lasu. Przestraszeni „utrwalacze” władzy ludowej nie dali się jednak złapać w zasadzkę. Jeszcze 13 czerwca szwadron „Lufy” nocuje w leśniczówce Perkunicha nad jez. Szeląg, po czym przemieszcza się w okolice Olsztynka i Jeziora Łańskiego. Partyzanci angażowali się w tym czasie w akcję propagandową przeciwko referendum („3 x tak”), które odbyło się 30 czerwca.

Pościg za partyzantami

2 lipca partyzanci przyjechali do Januszewa koło Susza i zabrali sowieckiej obsadzie wszystkie konie, w liczbie 28 sztuk. Jednemu z rosyjskich żołnierzy udało się uciec, chciał sprowadzić pomoc z Nipkowa, ale w Suszu został złapany i zamknięty przez polskie UB. Tak wiec okazuje się, że UB niekoniecznie pałało miłością do armii radzieckiej. Najprawdopodobniej była to akcja szwadronu „Zeusa”, który z 29/30 czerwca przeprowadził atak na posterunek ochraniający lokal wyborczy w Stawigudzie, pow. Ostróda[17]. Należy dodać, że „bandzie Łupaszki” w późniejszej propagandzie komunistycznej przypisywano szereg działań (np. atak na dworzec w Iławie 30 października 1946 r. czy inne różne zbrodnie). Świadczyło to o sile oddziaływania 5. Wileńskiej Brygady AK.

Akcje V Wileńskiej Brygady mjr. „Łupaszki” w północnej Polsce nie dawały spokoju władzom bezpieczeństwa. Oddział Rozpoznawczo-Śledczy Sztabu Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego opracował na początku lipca plan rozpracowania i likwidacji oddziałów dowodzonych przez mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”. Według raportu dołączonego do planu partyzanci działali w czterech powiatach województwa mazurskiego: Morąg, Nidzica, Szczytno, Olsztyn. Stwierdzono w nim, że „Banda grasuje w sile ok. 40 ludzi. Komunikuje się na zrabowanych samochodach. Banda napada na MO zabierając broń, terroryzuje członków PPR, pracowników UB i WBW napada na banki rabując je. Banda składa się z dezerterów WP, MO, UB i repatriantów woj. Wileńskiego. Dla ułatwienia działania przeciwko bandom trzymać operacyjne grupy w pow. Niborg, Szczytno, Olsztyn, Morąg. Wykorzystać partyjne organizacje i członków poszczególnych organizacji jako informatorów. Wykorzystać wydzielone środki na opłatę agentury. Kierownictwo rad rozpracowaniem wspólnych planów likwidacji bandy doręczyć D-com WBW”[18].

5 lipca od szwadronu odłączył się mjr. „Łupaszka” z trzyosobowym patrolem, który udał się na poszukiwanie „Zeusa” i jego ludzi. Natomiast pododdział „Lufy” miał za zadanie rekwirować w majątkach konie, aby je sprzedać dla zdobycia pieniędzy. Major „Łupaszka” wyznaczył spotkanie na 16 lipca nad jeziorem „Z”(?) przy kanale lub trzy dni później rano, w leśniczówce w Witoszowie. Stąd 3. i 4. szwadron miały wspólnie dokonać bezpośredniego odskoku w Bory Tucholskie i połączyć się z 5. szwadronem ppor. „Żelaznego”. Wypełniając przydzielone zadanie, wieczorem 8 lipca zarekwirowano 5 koni w majątku Wenecja, po czym nastąpił odskok do leśniczówki Piekło k. Boreczna.

9.VII. Pościg za nami doszedł śladem do leśniczówki. Rozbrajamy kapitana, dowódcę obławy, który został ranny. Wycofanie do lasu nad jeziorem Geserich (Aner Wald) [Jeziorak]. Wieczorem w dalszym ciągu marsz na zachód przez Kraggenkrug [Karczmisko], Mitteldorf [Wielowieś], Weinsdorf [Dobrzyki].

Pościg wojska za „łupaszkowcami” był częścią akcji zorganizowanej w województwie olsztyńskim w drugim tygodniu lipca; brały w niej udział batalion operacyjny KBW, batalion 41 pp (12 Dywizji Piechoty), batalion 54 pp, kompania operacyjna MO i specjalny oddział Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Operacja ta nie przyniosła prawie żadnych rezultatów[19].

10.VII. Świtem postój w leśniczówce Kuncendorf [Witoszewo]. Wypoczywamy obżerając się cukrem. Wieczorem marsz na koloni Buchwalde [Bucznik]. Nocujemy.

Szwadron „Lufy” najkrótszą drogą, z piątką zarekwirowanych koni, dotarł wcześniej do Witoszewa, jednak na nocleg zatrzymał się kilka kilometrów dalej, w Buczniku w pobliżu jez. Gębin, aby następnego dnia o świcie udać się do majątku Kielmy, skąd po śniadaniu dalej do majątku Królikowo. Nie udało się znaleźć w okolicy kupców i sprzedać koni wziętych w Wenecji. W Buczniku dowiedziano się o śmierci dowódcy 2 szwadronu ppor. Zdzisława Badocha „Żelaznego". Zginął w obławie 26 czerwca w majątku Czernin k. Sztumu, gdzie przebywał bez ochrony na leczeniu rany. Zanim poległ, zdołał zabić jeszcze dwóch ubeków. W trakcie bytności w Kielmach ludzie „Lufy” słyszeli warkot samochodów. Mogło to oznaczać akcję pościgową UB. W trakcie odwrotu zauważyli ślady samochodów do majątku Kielmy, a następnie usłyszeli dochodzące stamtąd serie z rkm-ów. UB było więc na tropie partyzantów, którzy byli tu o świcie. Wyczerpani partyzanci dotarli na postój do kolonii Górki, gdzie spędzili na odpoczynku także 12 lipca.

13.VII. Świtem odmarsz na wschód. Kupców na konie nie ma. Oddać UB nie chcę, rzucić szkoda, muszę gdzieś ludziom oddać. Postój w dzień nad jeziorem Bensee [Bądze], Wieczorem marsz na leśniczówkę Faltanken [Fabianki]. UB jest w terenie.

Następnego dnia partyzanci oddają konie z Wenecji ludziom i wreszcie są bez balastu. Wieczorem na postój zatrzymują się w kolonii Bornice, gdzie następnego dnia odbywają się ćwiczenia i próbny alarm. Noc z 15 na16 lipca upływa w leśniczówce Lubnowy Wielkie. Wieczorem 16 lipca „Lufa” przeprowadził rekwizycję w majątku Lubnowy Wielkie. Po otrzymaniu informacji o przyjeździe wojska do majątku w Kamieńcu partyzanci szybko udają się kolonii Tywęzy. Tam następnego dnia dołącza do szwadronu strz. „Pijawka”[20] . Wieczorem tego dnia (17 lipca), zatrzymanym samochodem szwadron dojeżdża do kolonii Z. (?), ale na nocleg, tego i następnego dnia, partyzanci stają w Buczniku. Tutaj odpoczywają po ciężkich marszach, a także reperują buty.

W okolicach Witoszewa

19.VII. Rankiem odmarsz na spotkanie z P. Majorem. W drodze na leśniczówkę Kuncendorf [Witoszewo] spotykam „Zeusa" ze szwadronem. Jest por. „Stefan", który opowiada, że się odbił od P. Majora w obławie rzuconej na miejsce koncentracji (leśniczówkę Bardungen [Barduń] 10.VII). Pana Majora w leśniczówce Kuncendorf-[Witoszewo] nie ma - więc stajemy w lesie koło leśniczówki Danielstruhe [Danielówka]. P. Major był z rana na miejscu spotkania. Wysłany jako łącznik „Zięba" zostaje ostrzelany przez „berlingowców". Patrol „Zeusa", wysłana do nadleśnictwa Haack [Jezierce] — spotyka P. Majora. P. Major jest bardzo wzruszony, że nas wszystkich widzi „całych”. Ponieważ wojsko okrążyło lasy i lada chwila należy się spodziewać obławy, szwadrony rozchodzą się. Kierunek zachód, za Wisłę w Bory Tucholskie. „Zeus" idzie krótszą drogą, więc ma odszukać szwadron śp. „Żelaznego". Spotkanie mamy; 9.VIII kolonia Lubocianik, lub 14.VIII kolonia Łoński Piec. Nocny marsz na zachód.

W Haku (Jezierce, dawna niemiecka nazwa Haak), w którym przebywał „Łupaszka”, położonym nad jez. Rucewo Wielkie, znajdowała się po wojnie siedziba nadleśnictwa Stary Kiszpork. W latach późniejszych przemianowane zostało na Stary Dzierzgoń z siedzibą w Mortągu. 20 lipca o świcie szwadron „Lufy” dociera już do lasu koło Obrzynowa. W okolicy znajduje się pełno wojska, tak więc po odpoczynku, już po południu, partyzanci ruszają na południowy-zachód. Po kolacji w Pólku Pomorskim maszerują dalej nocą, aby o świcie stanąć w Klasztorku. 21 lipca po południu znowu dalszy marsz, aż do kolacji w Czarnej Wodzie (pow. Starogard).

Według Kalendarium walk V Wileńskiej Brygady szwadron „Lufy” miał 21 lipca schwytać i zlikwidować funkcjonariusza UBP (członka PPR) w Dobrzykach, czynnie zaangażowanego w „zaprowadzenie” komunizmu w Polsce[21]. Nie ma o tym wzmianki w dzienniku brygady, zamieszczonym w tej samej pozycji wydawniczej, co wspomniane powyżej kalendarium. Tego czynu nie można przypisać „Lufie”, gdyż jego szwadron był już daleko na zachód od miejsca zdarzenia. Natomiast źródła ubeckie podają, że 21 lipca nieznani sprawcy usiłowali również opanować posterunek MO w Zalewie. Tego też dnia funkcjonariusze PUBP w Morągu, B. Wałęski i F. Dudzik, przebywając „służbowo” we wsi Dobrzyki, zostali ujęci przez „bandę” „Łupaszki” i w „bestialski” sposób zamordowani; zwłoki zostały po upływie jednego miesiąca znalezione w gruzach zburzonego domu (słownictwo z ubowskiego tomu wspomnień). Wydarzenia tego dnia w Zalewie i Dobrzykach wymagają jeszcze zweryfikowania.

23 lipca, po prawie dwóch miesiącach, skończył się pierwszy okres działalności 5 Wileńskiej Brygady AK na Warmii i Mazurach. Pomimo nielicznego stanu osobowego (15-18 partyzantów w szwadronie) brygada nie tylko nie została rozbita przez resort bezpieczeństwa, ale sama zadawała liczne ciosy.

Ostatnie akcje szwadronu „Lufy” na ziemi zalewskiej i Mazurach

13 sierpnia szwadron „Lufy” wraz z dowódcą V Brygady mjr. „Łupaszką” przeprawił się z powrotem przez Wisłę i powrócił na Mazury z zadaniem przejścia w Białostockie i dotarcie do VI Brygady. Było to spowodowane coraz silniejszym nasyceniem terenu jednostkami Wojska Polskiego i aparatu bezpieczeństwa. Pododdział liczył wówczas 15 osób i tworzyli go: ppor. ,,Lufa", wachm. „Wigo" , plut. „Sykstus"[22] , kpr. „Mercedes"[23] , kpr. „Listek", kpr. „Wawel", kpr. „Żmija", st. strz. „Mars" , str. „Śniady", strz. „Pijawka", strz. „Szarak"[24], ppor. siostra „Ewa"[25] , por. „Stefan"[26], wachm. „Miecio"[27] oraz mjr. „Łupaszka”.

Pięć dni później najprawdopodobniej partyzanci mają na karku obławę, gdyż za nimi słychać strzały. 19 sierpnia na kolonii Bornice następuje spotkanie z patrolem „Mercedesa”. Następnego dnia szwadron „Lufy” zatrzymuje się w lesie koło Kamieńca. W nocy partyzantów budzi deszcz. 21 sierpnia „Lufa” wychodzi na patrol rozpoznawczy.

22.VIII. Bierzemy z Kuncendorfu [Witoszewa] samochód i jedziemy na likwidację szpicli do wsi Ebenau [Półwieś] (Mamy spis wzięty od zabitego UB-owca). Po sprawdzeniu okazują się nieszkodliwi. UB wciągnęło ich terrorem na listę, musieli się podpisać.

23.VIII. Spotykam się z „Marcedesem" na południowym cyplu jeziora Bensee [Bądze]. Prowadzi mnie na bazę, którą założył nad jeziorem trochę dalej.

26.VIII. Idę na patrol żywnościowy do majątku Finckenstejn [Kamieniec]. Dostarczamy na „bazę" wieprza, konserw i 30 tysięcy złotych. „Żmija" przygotowuje „rikszę".

29.VIII. Prowadzę patrol na „pepeerowców" do Gerswalde [Jerzwałd]. „Partyjniacy" dostają karę chłosty. Przejeżdżają nam „pod nosem" dwa samochody wojska.

31.VIII. Wszystko przygotowane do odejścia z „bazy Bensee" [Bądze]. Riksza zrobiona na kołach rowerowych (pomysł P. Majora) stoi gotowa. Ładujemy nasze zapasy żywnościowe i odmarsz w kierunku na wschód. Chłopcy ciągną ją za linki, a P. Major kieruje dyszelkiem. Marsz krótki z tego powodu, że koła się „ósemkują". Postój w lesie nad jeziorem Karpfen [Karpieniec]. Zbieramy grzyby, których jest moc, same borowiki. Smażymy. Odchodzę wieczorem na patrol po nową „rikszę", którą rekwiruję w leśniczówce Fabjanshof [Fabianki].

l.IX. Z rana odmarsz w kierunku na południe. W drodze zbieramy borowiki, których jest tu nieprawdopodobna masa. Rosną, gromadami po 60-80 sztuk. ,,Wigo" zabił dużą żmiję. Postój nad jeziorem Szwajger [Urowiec]. P. Major wysyła mnie do wsi Szwalgendorf [Siemiany] na patrol po silniejszy wózek, gdyż nasz jest słaby i ciężko idzie. Udaje mi się taki kupić. Organizuję przeprawę przez jezioro Gezerich [Jeziorak].

2.IX. Z rana odmarsz nad jezioro Gezerich [Jeziorak] gdzie przeprawiamy się. „Marcedes" idzie na patrol do nadleśnictwa po pieniądze i mapy.

Zaraz po wojnie administracja polska dysponowała poniemieckimi mapami terenowymi. Nie były jeszcze definitywnie ustalone nazwy polskie. Komisja Ustalania Nazw Miejscowości uczyniła to dopiero później. Dlatego też w Dzienniku odnotowane są często nazwy poniemieckie miejscowości czy leśniczówek, albo też potocznie wówczas używane przez osadników.

3.IX. Rankiem odmarsz w kierunku na wschód. „Żmija" strzela sarnę w marszu. Postój w lesie Kalitten [Kaletka nad jez. Gil Wielki], gdzie P. Major zachwyca wszystkich swymi zdolnościami kulinarnymi przyrządzając nam na kolację pieczeń z sarny.

Następnego dnia rankiem szwadron rusza w drogę. Krótki odpoczynek ma miejsce nad jez. Iłgi. Dowódca zarządził tu próbny alarm. Wieczorem wyruszono w dalszy marsz na wschód, zostawiając Ostródę na południu. Riksza zrobiona według pomysłu mjr. Szendzielarza doskonale spełnia swoje zadanie. 5 września o świcie partyzanci biwakują blisko leśniczówki Zielona koło Liwy. W dalszym marszu przecinają szosę Ostróda – Miłomłyn, po przejściu wsi Faltyjanki zarządzają postój w lesie. 6 września rankiem wyruszono nad jez. Szeląg. Obecny cały czas przy szwadronie mjr. Łupaszka wyprawia „Lufę” na patrol w celu zdobycia żywności i zrobienia zasadzki na UB. Partyzanci urządzili ją na drodze Ostróda - Miłomłyn. Wieczorem zatrzymano jeden samochód, ale że było już późno, puszczono go wolno. Dopiero ranem „złapano” samochód wojskowy z kapitanem i żołnierzami, których rozbrojono. Zdobytym samochodem partyzanci dotarli do Samborowa, gdzie rozbroili milicjantów i zabrali prowiant ze spółdzielni. Stamtąd wrócili do Miłomłyna, gdzie również rozbroili posterunek milicji. Komendantowi stracił pistolet, który mu pozostawiono w czasie poprzedniej wizyty partyzantów. W nadleśnictwie Taborz w lesie ukryli zdobyty prowiant na czas właśnie urządzonej na szosie zasadzki. Jednak po dwóch godzinach - kiedy to przejeżdżali drogą funkcjonariusze UB - zrezygnowali z niej, gdyż zbyt wielu było postronnych świadków. W nocy zabrali ukryty wcześniej prowiant i dołączyli z powrotem do mjr. „Łupaszki”. 8 września część konserw „zamelinowali", a resztę załadowali na „rikszę" i pomaszerowali na wschód. Wieczorem zatrzymali się na postój w lesie koło leśniczówki Orlik. Do szwadronu przyłączył się samotny koń i nie dawał się odpędzić. Następnego dnia ruszyli pieszo w dalszą drogę, a po przecięciu szosy i toru kolejowego Ostróda - Olsztyn, zatrzymali się na postój w lesie nad jez. Barduń. 24 września szwadron „Lufy” przeszedł z Mazur na teren województwa białostockiego.

Epilog

Ostatni raz partyzanci 4. szwadronu „Lufy” pojawili się niedaleko Jezioraka 1 i 2 listopada 1946 r. Dokładniej było to w okolicach jez. Szeląg koło Ostródy. Niedługo po tym płk. A. Olechnowicz „Podhorecki” wydał rozkaz rozwiązania 5. Wileńskiej Brygady AK. Ppor. Olgierd Christa „Leszek” następca „Żelaznego” i ppor. Leon Smoleński „Zeus” zdemobilizowali swoje szwadrony w Borach Tucholskich. Natomiast ppor. Henryk Wieliczka „Lufa” i część jego podkomendnych przeszła do VI Brygady, która działała na Białostocczyźnie do 1949 r. Major Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” udał się na południe Polski, by tam próbować ułożyć sobie dalsze życie. Został aresztowany wraz z żoną Lidią Lwow-Eberle „Ewą”, 30 czerwca 1948 r. w okolicach Zakopanego. Po śledztwie i pokazowym procesie mjr Zygmunt Szendzielarz, jeden z grona najwytrwalszych obrońców suwerenności i niepodległości Polski, został stracony 8 lutego 1951 r. w więzieniu na Mokotowie. Tego samego dnia wykonano także wyrok śmierci na dowódcy Okręgu Wileńskiego AK, ppłk. Antonim Olechnowiczu „Pohoreckim”. Henryk Wieliczko „Lufa” został aresztowany w Siedlcach 23 czerwca 1948 r. Stracono go w więzieniu w Lublinie 14 marca 1949 r. „Zeus” i „Leszek” ujawnili się w ramach amnestii z początków 1947 r. Zostali jednak wkrótce aresztowani i skazani na długoletnie więzienie.

Tak zakończyła się historia V Wileńskiej Brygady AK. Po latach społeczeństwo już innymi środkami, pokojowymi, wywalczyło w końcu pełną niepodległość, o którą, nie szczędząc najwyższej daniny – własnej krwi, 40 lat wcześniej walczyli odważni i bezkompromisowi żołnierze niepodległościowego podziemia.

Opracował: Kazimierz Skrodzki

Poznań, 31 października 2017 roku

Pierwotnie artykuł ukazał się w „Zapiskach Zalewskich nr 17/2009, s. 8-22.

Ilustracje:

  1. Major Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” (w środku)
  2. Obszar działania V Wileńskiej Brygady AK na Powiślu i w okolicach Jezioraka i Kanału Elbląskiego w 1946 r. Opracowanie autora
  3. Henryk Wieliczko ”Lufa”
  4. Ukryta pomiędzy lasem i pagórkami leśniczówka Uroczysko k. Witoszewa. Stan lipiec 2010 r. Fot. autora
  5. Las nad Jeziorem Witoszewskim w pobliżu leśniczówki Uroczysko. Fot. autora
  6. Partyzanci V Wileńskiej Brygady AK w marszu
  7. Widok na Jezierce (Hak) nad jez. Rucewo Wielkie. Fot. autora
  8. Domek, po II w. św. była nim siedziba nadleśnictwa Kiszpork (Dzierzgoń). Fot. autora
  9. Garbarnia w Zalewie. Fot. z zbiorów Towarzystwa Miłośników Ziemi Zalewskiej
  10. Port rybacki w Siemianach. Tutaj partyzanci najprawdopodobniej wypożyczyli łodzie do przeprawy na drugi brzeg Jezioraka. Fot autora

 

[1] Fragment ulotki kolportowanej wiosną 1946 r. przez partyzantów 5. Wileńskiej Brygady.

[2] Zygmunt Szendzielarz ur. 12.02.1910 r. w Stryju. W 1934r. ukończył Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu i został przydzielony do 4 pułku ułanów zaniemieńskich, stacjonującego   Wilnie. W kampanii wrześniowej 1939r. jako dowódca szwadronu przeszedł szlak bojowy Wileńskiej Brygady Kawalerii. Za swą postawę w czasie kampanii wrześniowej został odznaczony Krzyżem Virtuti Military. W 1943 r. z resztek oddziału „Kmicica” zlikwidowano w podstępny sposób przez Sowietów stworzył Brygadę Śmierci (V Wileńską Brygadę AK), która podjęła dynamiczną walkę z Niemcami, kolaborantami litewskimi i Sowietami. W 1944r. za wiedzą Komendy Okręgu Wileńskiego AK, mjr „Łupaszka” wyprowadził swoją brygadę na zachód, co jednak nie uchroniło jej przed rozbrojeniem. Część żołnierzy wywieziono w głąb Rosji, reszta przedarła się za tzw. Linię Curzona. Z nich właśnie w pow. Bielsk Podlaski mjr. Szendzielarz odtworzył V Brygadę Wileńską liczącą łącznie 250 żołnierzy. Brygada – podległa Okręgowi Białystok AK Obywateli – przeprowadziła dziesiątki akcji przeciwko sowieckim i rodzimym - komunistycznym organom bezpieczeństwa. Jednak aktywizacja walki zbrojnej nie odpowiadała władzom okręgowym. Dowództwo podziemia nastawiało się na utrzymywanie struktur organizacyjnych i akcje o charakterze samoobrony. Na jesieni 1945 r. zapadła więc decyzja o „rozładowaniu lasów”, co oznaczało demobilizację brygady.

[3] Zdzisław Badocha "Żelazny", ur. w 1925 r., żołnierz Armii Krajowej, w latach powojennych dowódca 2. szwadronu 5 Wileńskiej Brygady AK, jeden z najdzielniejszych żołnierzy mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" i postrach komunistycznej bezpieki na Pomorzu. Zginął 18.06.1946 r. w walce, osaczony przez funkcjonariuszy UB w majątku Czernin k. Sztumu.

[4] Henryk Wieliczko „Lufa" ur. 18.VIII.1922 r. w Wilnie. W okresie okupacji niemieckiej partyzant V Brygady Wileńskiej. Wcielony do LWP, zdezerterował w Dojlidach i w październiku 1944 r. dołączył do oddziału „Łupaszki", m.in. wraz z kpr. Zdzisławem Badochą „Żelaznym". Od kwietnia 1946 r. do marca 1947 r. dowódca 4 szwadronu V Brygady Wileńskiej. Następnie walczył w VI Brygadzie Wileńskiej. Odznaczony w 1945 r. Krzyżem Walecznych.

[5] Leon Smoleński „Zeus”, ur. 07.IV.1922 r., w V Brygadzie Wileńskiej AK od jesieni 1943 r. W odtworzonej na wiosnę 1945 r. na terenie Okręgu OAK Białystok V Brygadzie Wileńskiej pełnił funkcję zastępcy dowódcy, a następnie dowódcy drużyny.

[6] W lutym 1946r. „Łupaszka” nadał oddziałowi partyzanckiemu ppor. Lucjana Minkiewicza „Wiktora”, operującemu nad Bugiem na Podlasiu, nazwę „VI Brygada Wileńska”.

[7] Nr 25 1946, lipiec 29, Bydgoszcz.- Protokół przesłuchania Kaliksta Stańczyka - żołnierza szwadronu dowodzonego przez sierż/ppor. Leona Smoleńskiego „Zeusa", w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Bydgoszczy, w: Łabuszewski T., Krajewski K., Od „Łupaszki” do „Młota” 1944-1949: materiały źródłowe do dziejów V i VI Brygady Wileńskiej, Warszawa 1994, Nr 25, s.196-197.

[8] 1949, listopad 16 Warszawa – Protokół przesłuchania Zygmunta Szendzielarza, ibidem, nr.8, s.246-248.

[9] K. L. Skrodzki, Dzieje Ziemi Zalewskiej 1305-2005, Zalewo 2005, s.277.

[10] Przypis do dokumentu nr 25 – zob. przypis 5 (CAW Akta KBW sygn. 1580/75/305).

[11] Np. majątek rolny w Bronowie k. Susza załoga rosyjska opuściła dopiero w styczniu 1947 r.- Lehndorf v. H, Dziennik wschodniopruski, w: Borussia. Ziemia i ludzie. Antologia literacka, Olsztyn 1999, s.358.

[12] Nr 19 1946 marzec 17 – grudzień 31. - Dziennik czwartego szwadronu V Brygady Wileńskiej dowodzonego przez ppor. Henryka Wieliczkę ps. „Lufa”, w: Łabuszewski T., Krajewski K., Od „Łupaszki…”, s. 105-120 (Archiwum Służby Sprawiedliwości MON (Archiwum Warszawskiego Okręgu Wojskowego), akta sprawy nr 394/48 t.VI. Sr. 1154/50). Zapiski w nawiasie kwadratowym pochodzą od autora opracowania.

[13] Honorat Wnukowski „Wrona” zdezerterował z oddziału i zgłosił się dobrowolnie do grupy WBW w Witoszowie wraz z bronią. Zdał 2 PPSza, 3 magazynki, 1 rakietnicę i 2 granaty. Złożył obszerne zeznania w UBP.

[14] Nr 11 1950 listopad 2, Warszawa. – Wyrok Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie w sprawie Antoniego Olechnowicza, Henryka Borowskiego, Zygmunta Szyndzielarza, Lucjana Minkiewicz, Wandy Minkiewicz, Lidii Lwow, w: Łabuszewski T., Krajewski K., Od „Łupaszki” do..., s.287-299.

[15] W sierpniu 2016 r. w Miłomłynie odsłonięto pomnik Danuty Siedzikówny "Inki", sanitariuszki 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej i jednej z najbardziej znanych ofiar stalinowskiego terroru, rozstrzelanej w gdańskim więzieniu 28.08.1946 r.

[16] Ibidem, s.44. Zapewne chodzi o majątek Januszewo k. Susza.

[17] Akcję w Januszowie wymienia Kalendarium walk V Brygady Wileńskiej, Łabuszewski T., Krajewski K., Od „Łupaszki” do..., s.45. 2 lipca szwadron „Lufy” znajdował się w okolicach Jeziora Łańskiego k. Olsztyna. Wg P. Szubarczyka (http://odkrywca.pl/pokaz_watek.php?id=75399) 2 lipca pod Suszem przeprowadzono była akcja na 10 żołnierzy sowieckich, pędzących zrabowane konie do ZSRR.

[18] 1946, lipiec 5, Warszawa.- Plan rozpracowania i likwidacji oddziałów dowodzonych przez mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę” opracowany przez szefa Oddziału Rozpoznawczo-Śledczego Sztabu Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w: ibidem, nr. 23, s.191-193.

[19] Fikus D., Pseudonim „Łupaszka”, Warszawa 1990 s.138.

[20] NN, „Pijawka”. Ujęty przez Grupę Operacyjną 14.12.1946 r. w trakcie obławy na szwadron „Lufy” w pow. bialskopodlaskim.

[21] Łabuszewski T., Krajewski K., Od „Łupaszki” do..., s.45.

[22] NN „Sykstus”. Do V Brygady Wileńskiej przyjęty został 14.04.1946 r. Przedtem w partyzantce nie służył.

[23] NN „Mercedes”. Do V Brygady Wileńskiej przyjęty został 29.01.1946 r. do szwadronu „Lufy” Przedtem w partyzantce nie służył. Szofer. Śmiertelnie ranny w trakcie zasadzki na szosie Wielbark - Jedwabno w pow. Szczytno 28.10.1946 r.

[24] NN „Szarak”, kpr. amunicyjny. W październiku 1947 r. w stopniu kpr. w VI Brygadzie Wileńskiej dowodzonej przez por./kpt. Władysława Łukasika „Młota”.

[25] Lidia Lwow-Eberle „Ewa”, „Lala”, „Lalka” ur. w 1920 r. Od sierpnia 1943 r. sanitariuszka w oddziałach AK na Wileńszczyźnie. Po rozwiązaniu V Brygady Wileńskiej AK 23.07.1944 r. razem z mjr „Łupaszka” na Białostocczyźnie, a od kwietnia 1946 r. w V Brygadzie na terenie Pomorza i Mazur (m. in. w 4 szwadronie „Lufy”). Towarzyszka życia Zygmunta Szyndzielarza. Aresztowana przez UBP 30.06.1948 r. i skazana przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie dnia 02.11.1950 r. na karę dożywotniego więzienia. 2 października 2007 r. Lidia Lwow – Eberle „Lala” jedyna żyjąca osoba, która przemierzała mazurskie ścieżki ze szwadronem „Lufy”, uczestniczyła w uroczystym odsłonięciu pierwszej na Mazurach tablicy upamiętniającej zmagania wileńskich partyzantów z systemem komunistycznym, w wiejskim kościele w Zimnej Wodzie, znajdującym się na szlaku przemarszu szwadronów „Łupaszki”.

[26] Stefan Jezierski „Stefan” por. LWP, w 1945 r. zdezerterował z jednostki w Ełku. W V Brygadzie Wileńskiej pełnił funkcję adiutanta mjr. „Łupaszki”. W grudniu 1946 r. został bezterminowo urlopowany.

[27] Mieczysław Abramowicz vel Jankowski „Miecio”. Ur. w 1927 r. Do oddziału wstąpił 27.07.1943 r. W 1945 r. odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi z Mieczami. Pod koniec 1945 r. mieszkał razem z mjr. „Łupaszką” w Sopocie, a wiosną 1946 r. pod Sztumem. Pełnił w Brygadzie funkcję szefa gospodarczego, a potem gońca mjr. „Łupaszki”. W 1947 r. Łupaszka wysłał go do szkoły oo. salezjanów do Krakowa, gdzie wszelki ślad po nim zaginął.

3. Henryk Wieliczko LufaLufa3. Henryk Wieliczko LufaLufa3. Henryk Wieliczko LufaLufa3. Henryk Wieliczko LufaLufa3. Henryk Wieliczko LufaLufa3. Henryk Wieliczko LufaLufa3. Henryk Wieliczko LufaLufa3. Henryk Wieliczko LufaLufa3. Henryk Wieliczko LufaLufa