Moje fascynacje - Ewingi

Utworzono .

467 marina Jezioro Ewingi Zalewo 5MpixKazimierz Skrodzki

Moje fascynacje – jezioro Ewingi

W naszej pamięci z biegiem czasu zacierają się pojedyncze wydarzenia, utrwalają się natomiast obrazy, które bywają intensywne, wówczas gdy przywołują dzieciństwo. Przez ich pryzmat możemy powrócić do naszej młodości. Jeżeli opuściliśmy dom, aby zamieszkać gdzieś w dalekim świecie, wracamy w ten sposób w naszej wyobraźni do źródeł, malując w myślach obraz stron rodzinnych.

W taki właśnie sposób oddziałuje na mnie jezioro Ewingi. To tu wracam marzeniami, odnajdując w zakamarkach pamięci zapomniane chwile, tu wracam fizycznie, by nad brzegiem jeziora szukać śladów przeszłości i odnajdować nową rzeczywistość. Kiedy jako młody człowiek wczesnym letnim rankiem wracałem PKS-em do Zalewa szosą z Ostródy, jawiło się ono całe w słonecznym brzasku. Nie mniej urzekające były zachody słońca. Z pagórkowatego brzegu jeziora widać było jak słoneczna tarcza chowała się gdzieś w witoszewskich lasach, oplatając przedtem swoim blaskiem Ewingi. Jezioro to było zawsze nieomylnym barometrem, jego ciemniejąca tafla zwiastowała nadciągające z zachodu nawałnice. Przyroda oferowała wtedy niezapomniany spektakl składający się w zależności od pory roku z różnych elementów – światła, dźwięku, kurtyny z deszczu czy też firan szalejącej śnieżycy. Zaś w upalne letnie dni jeziorna woda przynosiła ukojenie. Przyjemnie było zanurzyć się w zielonkawej, chłodnej toni i obserwować świetlne refleksy tańczące po tafli jeziora – cudownie beztroskie lenistwo wakacji. W ciepłe popołudnia siadywałem nad brzegiem jeziora z mamą i bratem, która czytała nam bajki. Jakim wspaniałym dopełnieniem lektury był szum fal, świeży zapach wody, pokrzykiwania ptactwa wodnego.

Takie obrazy z dzieciństwa najmocniej zachowały się w mojej pamięci. Towarzyszyły mi przez całe dorosłe życie, były wyznacznikiem moich pasji, fascynacji, poczynań. I nawet jeśli poznałem wspanialsze krajobrazy, wspanialsze jeziora, żadne z nich nie zapadło mi tak głęboko w pamięć i do żadnego z nich nie powracam tak, jak nad to niewielkie jezioro zagubione wśród pagórków, pól i lasów. Ale nie tylko ja zostałem oczarowany pięknem Ewingów. Ich niezwykłość odkrył też olsztyński poeta Stefan Połom[1]:

Przed kilku laty, z racji spotkania literackiego odwiedziłem jez. Ewingi, nad którym położone jest Zalewo. Po spotkaniu, gdy zapadł zmierzch, zbliżyłem się do brzegu, szumiącego trzcinami, dość wysoką falą. Już nazwa jeziora była dla mnie zagadką. Pięknie brzmiąca, z trzema samogłoskami, niosąca ze sobą coś jakby okrzyk zachwytu albo rozkaz, imię wspomnienia, może wreszcie tabu ukryte w dziejach Prus. Dosyć długo obserwowałem rtęciową, wzburzoną powierzchnię wody, miałem wrażenie jakiegoś powrotu w czasie, niestety, nie nadającego się bliżej określić. Dopiero później, w pewnym stopniu przyczyny tego osobliwego nastroju się wyjaśniły; przed z górą dwudziestu laty, jako mały chłopiec, byłem nad tym jeziorem wraz z rodzicami. Tak oto czas i miejsce po upływie wielu zdarzeń, przeżyć, znów się objawiły, w formie dojrzałej, która pozwoliła na refleksję, że to, co uważamy tak często za zapomnienie, może jednak się powtórzyć. To nie jest to samo, co było i - nie jest tym, co nazywamy teraźniejszością...[2]

Autor powyższych słów, Stefan Połom, opublikował kilka lat wcześniej wiersz pod tytułem "Ewingi"[3]:

Kto od moich stóp pośpiesza rwąc

Jak dym ogień i włosy i piana fali

I pulsuje nocą pod skórą gorącą

tak długo aż podróż nas oddali

 

Kto Ciebie nazwał wbijając trzy znaki

trzech nieznanych miłości na maszt

One wszystkie płyną twoim szlakiem

z imieniem kochanka ukrywając twarz

 

Niezapominajki wzrosły w twoje brzegi

Wspomnienie po trzykroć ciebie wzburzyło

Prędzej się zmieni naszych światów biegi

Niż by to co pamiętasz znów się powtórzyło

Nad Ewingi straże chmur już teraz stoją

Chronią jego pamięć i pierwszą miłość moją.

Kazimierz Skrodzki

Poznań, 22 listopada 2017 roku

Pierwotnie tekst został opublikowany w „Zapiskach Zalewskich”, nr 2/2003, s.24-25.

Załączniki:

 

[1] Stefan Połom, olsztyński poeta i prozaik urodził się w 1938 r. w Toruniu.

[2] S. Połom, Nasze czasy. Jezioro Ewingi, Głos Olsztyński. Archipelag, 22.05.1971. W 1968 r. poeta był na wieczorze autorskim w zalewskim Domu Kultury, który znajdował się wtedy w dawnej siedzibie przedwojennego Zalewskiego Towarzystwa Wioślarskiego przy starym oberlandzkim porcie nad jeziorem Ewingi.

[3] Po raz pierwszy wiersz poety był opublikowany w „Głosie Olsztyńskim” w sierpniu 1968 r.

475 marina Jezioro Ewingi Zalewo 5Mpix475 marina Jezioro Ewingi Zalewo 5Mpix475 marina Jezioro Ewingi Zalewo 5Mpix475 marina Jezioro Ewingi Zalewo 5Mpix475 marina Jezioro Ewingi Zalewo 5Mpix475 marina Jezioro Ewingi Zalewo 5Mpix475 marina Jezioro Ewingi Zalewo 5Mpix475 marina Jezioro Ewingi Zalewo 5Mpix475 marina Jezioro Ewingi Zalewo 5Mpix475 marina Jezioro Ewingi Zalewo 5Mpix