Mistrzowskie wywiady - Kanał Elbląski

Utworzono .

01 pochylnie kanal lato 2018W 2016 roku powstały takie oto pogaduchy o Kanale Elbląskim, Krainie Kanału Elbląskiego i szlaku kulturowym Kanału Elbląskiego. Czy nadal są aktualne po tych dwóch latach ? Poddaję pod ocenę :)

S.Pańczuk

Rozmowa ze Stanisławą Pańczuk, Prezesem Stowarzyszenia Łączy Nas Kanał Elbląski Lokalna Grupa Działania

Inicjatorem i koordynatorem przedsięwzięć służących ożywianiu turystyki i animacji kultury w przestrzeni Kanału Elbląskiego

Turystyka Kulturowa: Wielu Polaków coś wie o Kanale Elbląskim. Że historyczny, ciekawy, że pochylnie i "statkiem po trawie". Ale to jednak przede wszystkim system wodny. Dlaczego, Pani zdaniem nadaje się on na szlak kulturowy?

 

Stanisława Pańczuk: To prawda, jest tu spory kawałek historii, ponieważ Kanał Elbląski powstał w odległych dla nas czasach. Koncepcja budowy wodnego systemu komunikacji skracającego drogę transportu towarów z Prus Górnych do Bałtyku narodziła się w radzie miejskiej Elbląga już w 1825 roku. Jednak długo trwało lobbowanie na rzecz jego budowy i poszukiwanie środków finansowych. Dopiero zaangażowanie Georga Jacoba Steenke – inżyniera, głównego budowniczego i ostatecznie pierwszego administratora Kanału Elbląskiego doprowadziło ten projekt do szczęśliwego końca. Sama budowa trwała prawie 20 lat. Dopiero w 1860 roku Kanał Oberlandzki (tak się wtedy nazywał) został oddany do użytku. Dziś trudno sobie wyobrazić jego budowę przy pomocy łopat, taczek, zaprzęgów i wozów konnych. A jednak projektanci i budowniczowie Kanału Elbląskiego dali temu dziełu gwarancję na ponad 150 lat. System wodny Kanału Elbląskiego został wpisany do rejestru zabytków w 1978 roku. Ale dopiero w 2011 roku został uznany Pomnikiem Historii, czyli otrzymał najwyższą klasę jako element dziedzictwa kulturowego. Czy taki system może być szlakiem kulturowym – oto pytanie dla specjalistów. Jednak spełnia on przecież podstawowe warunki takiego szlaku. Po pierwsze, bo naprawdę szlakiem jest - od samego początku służył przecież jako rzeczywista droga (dla przemieszczania dóbr, a szybko także i ludzi, choć głównie w celach turystycznych). Po drugie, bo tworzy go rzeczywiste dziedzictwo – w tym wypadku historycznej techniki wodnej, którego atutem są pionierskie i unikatowe zastosowania, jak wspomniane w pytaniu niezwykłe pochylnie i nasyp, umożliwiający rejsy nie tylko na wodzie, ale i „ponad wodą” naturalnego zbiornika. Jest to zatem świadectwo odważnej myśli technicznej, która niegdyś posłużyła dla ożywienia gospodarczego regionu, a dziś jest własnym i unikatowym dziedzictwem tegoż regionu w zupełnie innej rzeczywistości.

TK: Na czym więc polega przede wszystkim unikatowość systemu wodnego Kanału Elbląskiego i jego urządzeń?

SP: Na wykorzystaniu siły natury i wody do przeciągania jednostek pływających po szynach z dołu do góry i odwrotnie. Ten doskonały system hydrotechniczny funkcjonuje nieprzerwanie od ponad 150 lat w prawie niezmienionej formie. Jest to jedyny na świecie funkcjonujący system hydrotechniczny z zastosowaniem suchych pochylni.

Jego budowa dokonała zmian w środowisku przyrodniczym, świetnie wkomponowanych w krajobraz. Cała budowla hydrotechniczna, w tym tor wodny systemu Kanału Elbląskiego wymaga ciągłej konserwacji, bowiem przyroda nie lubi próżni i kanał szybko stałby się tylko wspomnieniem.

Planując budowę kanału przyjęto za optymalny poziom wód jeziora Jeziorak: jest to 99 m n.p.m. Na głównym szlaku żeglownym o długości ponad 115 km kanały (czyli ciągi sztucznie utworzone) stanowią niecałą połowę, bo około 54 kilometry. Resztę w tym systemie wodnym stanowią długie rynnowe jeziora lub skanalizowane rzeki.

Unikatowy był i jest również sposób wyrównywania poziomów wody między jeziorami Pojezierza Iławskiego a Żuławami. Tutaj różnicę poziomów w dół i w górę zniwelowano na kilka sposobów. Najprostszym było spuszczenie wód jezior: Piniewo i Sambród o 5 m. Rudej Wody o 1,7 m a Ilińska o półtora metra. Ponieważ działanie odwrotne: podniesienie wód jeziora (Drwęckiego) aż o 4 metry było wówczas niemożliwe, wybudowano dwie śluzy komorowe (w Miłomłynie i Lubieniu) na Liwie między Jeziorem Drwęckim i Ilińsk oraz śluzy Ostróda i Nowa Ruś. Śluza Miłomłyn, ze względu na rozgałęzienie szlaku wodnego, jest do dziś punktem, od którego liczy się kilometraż systemu Kanału Elbląskiego w trzech kierunkach – do Elbląga, Iławy i Zalewa oraz do Ostródy. Poziom wody systemu Kanału Elbląskiego utrzymują także wrota bezpieczeństwa Zagadka i Ligowo na Kanale Iławskim oraz Miłomłyn i Buczyniec na Kanale Elbląskim. Innym działaniem było podniesienie poziomu wody w kanale na Jeziorze Karnickim. Wykonano je przy pomocy grobli wiodącej w poprzek jeziora, w której wnętrzu przebiega kanał o pełnym przekroju. Dzięki temu „akweduktowi” ziemnemu jednostki pływają ponad taflą Jeziora Karnickiego, a poziom wody między obu częściami jeziora wyrównuje się dzięki „przepustowi” w dnie grobli, która jest wyniesiona o dwa metry nad zwykły poziom tafli wód tego jeziora. Najtrudniejszy do „wypoziomowania” okazał się dla budowniczych odcinek między jeziorami Piniewo i Drużno w północnej części szlaku wodnego. Tu właśnie zastosowano system pięciu pochylni, które na długości zaledwie dziewięciu i pół kilometra niwelują różnicę poziomów wody aż o 99,5 metra. Początkowo planowano na tym odcinku wykorzystanie aż 32 śluz komorowych, a nawet wybudowano pięć takich śluz. Szybko jednak zastąpiono je pochylniami. Już w trakcie budowy kanału zmieniono koncepcję i dokumentację po wizytach studyjnych projektanta i budowniczego Georga Jacoba Steenke w Belgii, Anglii i w Pensylwanii (USA). Pierwowzorem pochylni Kanału Elbląskiego były właśnie pochylnie amerykańskiego kanału Morrisa oraz rozwiązania zastosowane na pochylniach w Belgii i Anglii. Pomocny w podjęciu decyzji był również wprowadzany system transportu szynowego. W kanale naszym oberlandzkim zastosowano jednak nowatorskie rozwiązania wodooszczędnych pochylni z suchym grzbietem i podwójnym torowiskiem. Umożliwiają one równoważne przemieszczanie wózków transportujących statki na różnych poziomach. Tego typu pochylnie zadecydowały o unikatowości tego rozwiązania hydrotechnicznego i systemu wodnego Kanału Elbląskiego jako pomnika historii. A warto jeszcze przypomnieć, że nad systemem wodnym Kanału Elbląskiego przerzucono w sumie aż 42 mosty, które zapewniały transport lądowy. Całość systemu stanowiła doskonały układ transportowy i gospodarczy.

TK: Które elementy systemu wodnego Kanału Elbląskiego są Pani zadaniem na tyle atrakcyjne, że bezwzględnie zasługują na wizytę turysty i bliższe poznanie?

SP: Po pierwsze są to pochylnie. Mimo, że w czterech z pięciu wykorzystany został ten sam system koła wodnego, to jednak nieco różnią się one od siebie i w każdej można zaobserwować inną ciekawostkę hydrotechniczną. Najlepiej turystycznie zagospodarowana jest pochylnia Buczyniec, która jest przygotowana na przyjęcie turystów zarówno od strony lądu, jak i wody. Tu każdy może zajrzeć do maszynowni, czyli do technicznego „serca” pochylni i przy puszczaniu wody policzyć krople, które ciągną statki po szynach w dół i górę. Tu też znajduje się przystań żeglugi. W Buczyńcu poza maszynownią można zwiedzić Izbę Historii Kanału Elbląskiego z planami budowy, historycznymi elementami urządzeń, makietą pochylni i filmem o Kanale. Eksponaty z budowy i remontu systemu są również prezentowane na terenie samej pochylni. Turysta może też odbyć bezpieczny spacer do dolnego stanowiska pochylni, gdzie działa baza rekreacyjno-biwakowa. Spacerując wzdłuż pochylni można towarzyszyć owemu rejsowi statków „po trawie” i obserwować „komórkowy” system powiadamiania o potrzebie włączenia lub wyłączenia „siły wody” w przetaczaniu statków. Gdy nie pracują pochylnie, można przejść na drugą stronę torowiska i przy pomniku Georga Jacoba Steenke wspomnieć osobę i biografię twórcy koncepcji, autora projektu i kierownika budowy, a później administratora tej drogi wodnej. Bardziej kameralna jest pochylnia Kąty. Tam usytuowanie maszynowni jest bardziej dostępne do obserwowania z zewnątrz. Przy dobrej widoczności można stąd nawet zobaczyć z oddali Elbląg, odpocząć przy kamiennych stolikach, a gdy nie ma ruchu na kanale - poobserwować kąpiące się w kanale miejscowe dzieci i młodzież. Najpiękniejsze widoki na kanał i pochylnię są tu z zabytkowego mostu nad kanałem wzdłuż drogi wojewódzkiej 526. Kolejna pochylnia - Oleśnica ma wprawdzie najmniej atrakcji do zwiedzania i trudniej się do niej dostać, jeśli nie jest się na rowerze lub pieszo. Jest za to najwyższą pochylnią tego systemu bo są tu ponad 24 metry różnicy poziomów. Żeby dostać się na drugą stronę pochylni, trzeba na dolnym stanowisku przejechać przez jej torowisko, a odważni mogą przejść na drugą stronę tunelem kanału obiegowego prawie w tym samym miejscu, ale … pod pochylnią. W Jeleniach inne jest usytuowanie maszynowni i kół zwrotnych, a na dolnym stanowisku znajdują się przystań żeglugi i parking. Jadąc lub idąc wzdłuż drogi już po pięciuset metrach zwiedzający dociera do ostatniej pochylni - Całuny. W jej maszynowni koło wodne zastąpiła turbina Francissa, a do samego kanału trzeba się wspiąć po schodkach.

Druga wielka atrakcja hydrotechniczna - grobla czy nasyp na Jeziorze Karnickim, nazywany nie bez racji potocznie akweduktem, liczy ponad 500 metrów. Na dziś dzień jest ona mało dostępna dla turystów z lądu. Ze względu na wysokie nasypy po obu stronach i porastającą je gęsto roślinność także przepływający nie bardzo mają świadomość, że znajdują się właśnie powyżej tafli Jeziora Karnickiego. Niewątpliwą, ale już mniej unikatową atrakcją dla pływających są śluzy, które niestety z lądu są mało dostępne. Zmiana różnicy poziomu wody dla pływających jest niesamowitym przeżyciem zwłaszcza dla płynących na kajaku.

TK: Wspomniała Pani o innej nazwie Kanału Elbląskiego - Oberlandzki. Z przeglądu fachowej literatury wynika, że funkcjonowały też inne. Dziś natomiast w Ostródzie ryzykownym jest powiedzieć inaczej, niż „Kanał Ostródzko-Elbląski”. Skąd wzięło się to zamieszanie w nazewnictwie? Czy jego przyczyną są tylko lokalne patriotyzmy?

SP: Pozorny problem różnych nazw Kanału Elbląskiego istnieje od samego powstania tego systemu tak w literaturze niemieckiej jak i polskiej. Nad tym zagadnieniem pochylił się ostródzianin dr Cezary Wawrzyński. Zbadał on dogłębnie temat i w swoich publikacjach podaje różne nazwy: „Elbing-Oberländische Kanal”, „Oberländische Kanal”, „Oberländicher Canal”, „Oberländer Kanal”, „Oberländkanal”, „Oberländ-kanal”, „Elbląsko-Mazurski”, „Kanał Mazurski”, „Elbląsko-iławski”, „Elblągski”, „Elbląsko-oberlandzki” a nawet „Warmiński” i jeszcze inne. Jak jednak stwierdził podczas niedawnej debaty na ten temat w swojej pracy doktorskiej nie odważył się jednak użyć innej nazwy niż geograficzna, czyli Kanał Elbląski. Natomiast współczesne zamieszanie z nazwami Kanału Elbląskiego jako Elbląsko-Ostródzkiego i Ostródzko-Elbląskiego wzięło się od imprezy promocyjnej o nazwie „Canal Trophy”. W jej trakcie między innymi przeciągano linę: jeśli zwyciężyła drużyna elbląska – kanał przez rok nazywał się „Elbląsko-Ostródzki”, gdy zwyciężyła Ostróda – Ostródzko-Elbląski. A ponieważ impreza odbywała się przez siedem lat, to i zamieszanie z nazwami zostało utrwalone. Zwykle zwyciężała Ostróda, stąd oficjalne nazewnictwo wzbudza tam właśnie najwięcej emocji. W oficjalnych dokumentach nazwa jest jedna - Kanał Elbląski, bo tak wynika z przepisów prawa. W materiałach promocyjnych różnie to bywa, a wiele zależy też od staranności autorów ….

TK: W ostatnich latach przeprowadzono kompleksową rewitalizację Kanału. Czy – i z jakich powodów - była ona konieczna i jakie działania obejmowała? Jakie pożytki odniesie z niej przeciętny turysta?

SP: Eksploatacja kanału wymaga stałych przeglądów, prac konserwatorskich i remontowych. Kolejne remonty przeprowadzane w latach 1921-1931, 1945-1947 i 2013-2015 nie zmieniały tradycyjnych układów hydrotechnicznych, mechanicznych i architektonicznych, prostych i łatwych w obsłudze, najmniej pracochłonnych, o najniższych nakładach. Ostatnia rewitalizacja była konieczna ze względu na pogarszający się stan techniczny i bezpieczeństwo funkcjonowania kanału. Jego eksploatacja przez ponad 150 lat, nawet przy wspomnianych remontach, spowodowała zużycie urządzeń hydrotechnicznych i mechanicznych, stopniowe niszczenie brzegów kanału, jego spłycenie. Sama rewitalizacja objęła tylko odcinki Jezioro Druzno–Miłomłyn, Miłomłyn–Zalewo, Miłomłyn–Ostróda–Stare Jabłonki. Jej efekty są najbardziej widoczne na odcinkach pochylniowych kanału i śluz. Planując projekt rewitalizacji tych odcinków zdecydowano się na wprowadzenie nowych elementów: utworzenie Izby Historii Kanału Elbląskiego na pochylni Buczyniec (więc placówki o charakterze muzealnym), budowę stanowisk cumowniczych na każdej pochylni, sygnalizację świetlną i monitoring wizyjny. Oprócz wspomnianej wystawy przeciętny turysta zyskał na estetyce, niezawodności urządzeń pochylni i śluz wreszcie (o czym nie musi nawet wiedzieć) na bezpieczeństwie rejsów.

TK: Na dziś Kanał Elbląski kojarzy się przeciętnemu turyście z jednodniową wycieczką, rejsem „statkiem po trawie” i oglądaniem pochylni. W świetle naszej rozmowy wygląda na to, że taki stan to albo zmarnowana szansa w turystyce, albo wciąż niedoceniony potencjał. Co bardziej?

SP: Można by powiedzieć, że i jedno i drugie, ale i przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele. Wydaje się, że jeśli już turysta tu jest, to powinien tu zostać na dłużej i to „dłużej” powinno być w pakiecie lub w tak zwanym „gratisie”. Do tej pory „pakiety” sprzedają głównie zagraniczni touroperatorzy, którzy rejs po Kanale traktują jako element i nie są zainteresowani rozbudową swojej oferty o obszar Kanału Elbląskiego jako taki. Jeśli więc miejscowi przewodnicy proponują oprócz „kanału” np. zwiedzanie Pasłęka, to robią to właśnie jako darmowy dodatek, tak zwany gratis. Miejscowe biura podróży organizują jednodniowe wycieczki po Krainie Kanału Elbląskiego. Atrakcji jest tu tyle, że można by było proponować spędzenie tu nawet kilku dni albo i tygodnia. Niestety, albo sami nie wiemy, co posiadamy, albo jesteśmy zbyt leniwi, żeby to powiązać w spójną ofertę i znaleźć dla niej partnerów, albo brakuje nam pieniędzy, albo…pomysłów. Nawet ci, którym się udało mówią, że turystyka tutaj trwa trzy miesiące, a żyć z niej trzeba cały rok i inwestują kolejne pieniądze … „w turystykę”. Obszar wokół kanału jest na tyle zapóźniony w rozwoju infrastrukturalnym, że wymaga podstawowych inwestycji – przede wszystkim w systemy transportowe. Mimo gęstej sieci dróg kołowych i kolejowych oraz znacznych nakładów na inwestycje, ciągle widoczne są poważne braki w jakości tych dróg, a bez nich przecież nie ma turystyki. Ale nadzieją napawa fakt, że po dużych inwestycjach w systemy transportowe przychodzi czas na inwestycje w turystykę. Powstaje powoli nowa baza noclegowa i gastronomiczna. Jednak to nie wystarczy. Potrzeba także mądrego inwestowania w „kapitał ludzki”, szkoleń przygotowujących do tworzenia nowoczesnych usług i pakietów, do atrakcyjnej interpretacji dziedzictwa a szerzej: także na budowę tożsamości mieszkańców, ich patriotyzmu lokalnego i regionalnego.

Naszej szansy nie zmarnowaliśmy do końca, bo przecież kanał funkcjonuje dziś głównie dzięki wizjonerom, którzy w 1997 roku powołali Związek Gmin Kanału Ostródzko-Elbląskiego i Pojezierza Iławskiego. To właśnie ten związek podjął w 2002 roku opracowanie kompleksowej koncepcji zagospodarowania turystycznego strefy Kanału Elbląskiego. Na jej bazie powstał program rozwoju turystyki, dzięki któremu możliwa była m.in. ostatnia rewitalizacja kanału, ale także promocja całej Krainy Kanału Elbląskiego. Lokalni i regionalni decydenci są dziś między innymi dzięki temu świadomi posiadanego potencjału i zdają sobie sprawę, jak wiele jest jeszcze do zrobienia w zakresie racjonalnego gospodarowania.

TK: Czy po tylu bezskutecznych i częściowo bezowocnych inicjatywach istnieją powody do optymizmu w kwestii lepszego wykorzystania potencjału tego systemu dla tworzenia tematycznej oferty dla turysty kulturowego w postaci na przykład realnego szlaku?

SP: Zdecydowanie TAK, ale do tego trzeba zderzenia w jednym miejscu i czasie ludzi, pieniędzy oraz umiejętności współpracy. Jest już wiele przesłanek, aby taki szlak powstał.

TK: Do szlaku kulturowego przyciągają różne historie, wydarzenia, interpretacje, ale jednak przede wszystkim materialne atrakcje. Czy dość mało urozmaicony typ atrakcji, które posiada Kanał Elbląski będzie w stanie dać turystom satysfakcję odwiedzenia go i spędzonego tu czasu? Co mogą na tym zyskać?

SP: Sam rejs statkiem jest przeżyciem, którego się nie zapomina z różnych powodów. Są to albo krajobrazy, w tym dzika bujna przyroda, albo liczne i rzadkie gatunki ptaków na jeziorze Druzno, albo dobre lub złe towarzystwo, albo „nudy”, albo ciekawostki hydrotechniczne, mechaniczne, zagadki i tajemnice ukryte pod wodą, które laikowi trudno pojąć. Zdarza się, że turysta płynąc statkiem niby widzi wózki, szyny, koła, liny, ogląda koło wodne, słyszy dźwięk gongu, patrzy na spadające krople wody, ale i tak nie wierzy, że to siłą wody statki jadą w górę i dół pochylni. Łatwiej już pojąć funkcjonowanie śluz komorowych czy wrót bezpieczeństwa. Rejs statkiem to przede wszystkim edukacja z dziedziny historii, fizyki, matematyki, przyrody, ale przecież także poczucie harmonii, ciszy i spokoju.

W środowiskach zaangażowanych w funkcjonowanie i rozwój propozycji turystycznej Kanału zdajemy sobie jednak sprawę, że sam rejs statkiem to za mało. Oczekiwania gestorów bazy noclegowo-gastronomicznej są takie, że te rejsy należy uatrakcyjniać. Zapewne też nie wszystkich turystów satysfakcjonuje obecna oferta. Najwyższy czas zaangażować tęgie umysły, wypracować system współpracy różnych podmiotów: nauki, biznesu, organizacji, administracji publicznej w celu stworzenia szlaku kulturowego Kanału Elbląskiego obudowanego różnorodną ofertą, atrakcyjnymi pakietami dla różnych grup odbiorców.

TK: Dzisiejszy turysta kulturowy szuka albo gotowych kompleksowych ofert (jak kilkudniowe wycieczki), albo propozycji „skrojonej na miarę”, która umożliwi mu samodzielne zwiedzenie wybranego obszaru, jednocześnie zapewniając wszystkie potrzebne usługi, jak nocleg, transport, wstęp do atrakcji, udział w ciekawych imprezach. Czy istnieją takie produkty turystyczne związane z Kanałem Elbląskim?

SP: I tak, i nie. Gestorzy bazy noclegowej rozpowszechniają wprawdzie informację o możliwości rejsu statkiem po Kanale, zwiedzania pochylni, organizują nawet dojazd i odbiór do i z przystani żeglugi, ale nie jest to pakiet usług noclegowo–gastronomicznych połączony ze sprzedażą biletu na rejs statkiem. Z drugiej strony, podobnie zachowują się operatorzy na Kanale Elbląskim, nie zależy im na włączaniu swojej propozycji do większych pakietów. Nie ma więc łączenia innych aktywności z rejsem statkiem czy urozmaicenia długiego rejsu statkiem na trasie Elbląg–Ostróda albo Ostróda–Elbląg. Odpowiedzią na te „bolączki” było skrócenie proponowanej trasy do odcinków między pochylniami lub między pochylniami i Elblągiem. Pomysłów na poprawę atrakcyjności rejsów byłoby sporo, nawet podejmowano takie próby, ale skoro i tak brakuje miejsc na pływających aktualnie statkach, to po co się trudzić …. W efekcie przywożony tu i odwożony turysta „kanałowy” spędza pół dnia na wodzie i nawet nie zagląda na najbliższy obszar. Są też turyści „lądowi”, którzy zwiedzają tylko jedną pochylnię w Buczyńcu i na tym się kończy ich penetracja Kanału i Krainy Kanału Elbląskiego. Nawet nie wiedzą, ile tracą, ale i skąd mają o tym wiedzieć?

TK: Powiedzieliśmy już o roli Kanału jako jednego z kluczowych elementów dziedzictwa regionu. Takie dziedzictwo należy pielęgnować i uświadamiać także mieszkańcom, wokół niego buduje się ich dzisiejszą identyfikację i tożsamość. Czy Kanał Elbląski – jak by nie było – system dróg wodnych i urządzeń - ma szansę zaistnieć także jako miejsce i okazja do żywej lekcji regionalnej historii?

SP: Znowu: TAK - ale. Do tego trzeba przecież najpierw przekonać nauczycieli i zarządzających oświatą i edukacją w gminach i regionie. Wprawdzie dostrzegalne są już pierwsze jaskółki „projektowe” (uwzględniające Kanał w projektach edukacyjnych), ale powinna to być norma, a nie chwalebny wyjątek.

TK: Jak Pani zdaniem powinno wyglądać współcześnie zarządzanie szlakiem Kanału Elbląskiego, które zapewniałoby mu atrakcyjność dla „nowego” turysty ?

SP: Po pierwsze, powinna zostać powołana i podjąć pracę rada naukowo-programowa, która opiniowałaby wszelkie prace na szlaku kulturowym Kanału Elbląskiego i nadawała kierunek (oraz poziom) najważniejszym zadaniom do wykonania przy budowie i zarządzaniu szlakiem kulturowym. Są już zapowiedzi powołania takiej Rady w najbliższym czasie. Po drugie –szlak kulturowy Kanału Elbląskiego musi zostać konsekwentnie i dobrze oznakowany, co musi objąć nie tylko jego kluczowe miejsca, ale szlaki samochodowe, trasy rowerowe i piesze biegnące wzdłuż nitek Kanału Elbląskiego i prowadzące do poszczególnych atrakcji wokół Kanału oraz łączące wzajemnie kolejne atrakcje szlaku. Po trzecie musi zostać stworzona i profesjonalnie prowadzona atrakcyjna strona internetowa i system obsługi w mediach społecznościowych z kalendarzem imprez, które w całym roku odbywają się w przestrzeni szlaku kulturowego. Po czwarte powinna się odbywać główna impreza Kanałowa, jako tak zwane Święto Szlaku, w trakcie którego w atrakcyjny sposób przekazywano by wiedzę o szlaku i zapewniano tematyczną rozrywkę uczestnikom. Po piąte powinny powstać pakiety sieciowych produktów turystycznych związanych ze szlakiem kulturowym Kanału Elbląskiego. Po szóste, należy profesjonalnie przygotować grupę „kanałowych” przewodników, którzy podjęliby zadanie interpretacji dziedzictwa nie tylko szlaku wodnego, ale i jego obszaru – i tym samym „przeciągnęliby” turystów nieco głębiej na ląd wokół. Po siódme powinna zadziałać zintegrowana promocja z publikacjami, filmami, ofertami, mini wydarzeniami, targami, piknikami, która kierowałaby się do konkretnych grup potencjalnie zainteresowanych i używała atrakcyjnych dla nich kanałów i nośników treści.

TK: Co w pierwszym rzędzie powinno się pojawić w przestrzeni Kanału, żeby spowodować nie tylko wzrost jego roli magnesu turystycznego, ale także zwiększyć zainteresowanie samych mieszkańców ich dziedzictwem?

SP: W pierwszym rzędzie potrzebny jest odpowiedni przekaz wiedzy o samym kanale, jego wartości historycznej, kulturowej, przyrodniczej, jego potencjale turystycznym. Sami mieszkańcy Krainy Kanału Elbląskiego nie znają wartości swojego dziedzictwa, nie znają historii powstania Kanału Elbląskiego, zasad funkcjonowania, nie interesują się historią najnowszą. Nie wierzą również, że na turystyce można zarabiać. Zmiany powinny więc zacząć się od przekazywania wiedzy w szkołach. Na piknikach naukowych dawnego radia BIS pokazywane były elementy techniki kanałowej. W ostatnim okresie pojawiły się sporadycznie tematyczne inscenizacje, wycieczki uczniów trafiają nad kanał (i na kanał) w ramach nauki historii, matematyki i fizyki, odbywają się też żywe lekcje na pochylniach i nad kanałem. Jednak takie lekcje historii, przyrody, matematyki, fizyki, regionalizmu powinny być normą, nie wydarzeniem projektowym. Niemałe znaczenie mają programy kształcenia w szkołach i uczelniach o kierunku turystycznym. Rejs statkiem po Kanale Elbląskim powinien być obowiązkowym „zaliczeniem” praktyk dla takich studentów i słuchaczy z terenu naszego regionu. W tym kontekście podam przykład: absolwentka szkoły turystycznej (licencjat) w Elblągu która nawet swój licencjat napisała o Kanale Elbląskim… nigdy nie płynęła tym kanałem… Drugi przykład: na rocznym kursie „nowoczesny menadżer turystyki” dla kadry z województwa warmińsko-mazurskiego mówiono o atrakcjach typu: „a u nas w Gniewie, …”. Trzeci przykład pochodzi z obserwacji fejsbukowiczów: oto studentka turystyki chwali się praktykami na Karaibach, w Barcelonie, we Wiedniu, w Paryżu. Jakoś nie widać wśród nich Krakowa, Warszawy, Torunia, Poznania, Tatr czy Kanału Elbląskiego J. Dużo też mogą zrobić dla popularyzacji Kanału i jego przestrzeni dobrze przygotowani do zawodu przewodnicy turystyczni, ale to temat na inną i pewnie równie długą rozmowę. Uważam wreszcie, że pomóc nam mogą dobre materiały szkoleniowo-promocyjne, o ujednoliconej treści, napisane fachowo ale i przystępnie. Jednym słowem: mamy co robić J

TK: I na koniec pytanie o „tajemne typy” - jakie są Pani magiczne miejsca i przeżycia przy Kanale i na obszarze wokół niego, do których Pani sama lubi wciąż wracać i które poleciłaby Gościom?

SP: Prywatnie wracamy często do trasy „lądowej” wzdłuż pochylni. Najpiękniejsze widoki są tutaj popołudniem i zmieniają się w zależności od pory roku. Najładniejsze zdjęcia wyszły nam… w Sylwestra. Trudno na nich odróżnić co jest realne, a co tylko odbiciem krajobrazu w kanale. Co do widoków nieoczekiwanych, to zdarzyło się nam też widzieć między pochylniami Oleśnica i Kąty przepływającego kanał jelenia, pokazywać Elbląg z wysokości pochylni w Kątach, spotykać zorganizowane grupy i pojedynczych rowerzystów, zagubionych niemieckich turystów szukających dojazdu do pochylni, zaskoczonych faktem, że mapę można otrzymać „gratis” i mówiących wszystkim „dzień dobry”, a także spłoszonych „randkowiczów”. Spotkaliśmy zafascynowanych turystów robiących filmy i prezentacje z pobytu nad Kanałem. Wielu udało nam się przekonać, że i niebo tu jest wyżej i zieleń jest zieleńsza i kuchnia wspanialsza. Zwykle duże tempo zwiedzania daje wrażenie, że atrakcji tu jest multum, ale chyba tak właśnie jest.

Najwięcej przygód wydarzyło się nam na szlakach rowerowych wzdłuż i wokół Kanału. Co najmniej dwa razy w roku sprawdzamy oznakowanie szlaku rowerowego wzdłuż pochylni Kanału Elbląskiego. Rowerzyści to najbardziej ciekawa grupa turystów, zwykle są nieźle przygotowani do zwiedzania i wiedzą, czego chcą szukać nad kanałem. Są wśród nich i maruderzy, wtedy proponujemy im rower wodny. Jedna grupa elbląskich rowerzystów pokonywała Kanał na rowerach… zimą po lodzie! Gdy tacy, jak oni opisują swoje przygody na blogach, stają się najlepszymi ambasadorami szlaku Kanału Elbląskiego.

Naszym gościom zwykle pokazujemy pochylnie od Buczyńca do Całun lub odwrotnie, potem Żuławy Elbląskie i najniższy punkt powierzchni Polski w Raczkach Elbląskich (-1,85 m n.p.m.), a kończymy sandaczem z pieca w smażalni „Okoń” w Zielonym Grądzie. Większym grupom proponowałabym wycieczkę z Iławy albo z Elbląga. Od strony Iławy można ją rozpocząć rejsem statkiem po Jezioraku, drugie śniadanie lub obiad zjeść w Makowie, przejechać autokarem do Buczyńca, odbyć rejs statkiem przez pochylnie, a obiadokolację zjeść w Pasłęku w barze „Pod Bramą” lub w „Bostonie”, po czym zwiedzić to historyczne miasteczko i na koniec jeszcze zjeść niepowtarzalne lody u „Jankowskich”. Z Elbląga warto odbyć rejs statkiem przez pochylnie aż do Buczyńca i – znów – zwiedzić potem Pasłęk z jego atrakcjami i przysmakami kulinarnymi.

Do samodzielnego zwiedzania dla miłośników zagadek opracowane są questy – na przykład w Pasłęku w poszukiwaniu bursztynowej komnaty poznajemy samodzielnie Stare Miasto. Nad Kanałem Elbląskim odkrywca poznaje pochylnię Jelenie i wieś Jelonki ze śladami świetności z okresu budowy Kanału Elbląskiego. W Małdytach w queście poznaje się tajemnicę jeziora, wędrując jego naturalnym brzegiem sprzed budowy Kanału Elbląskiego. W Miłomłynie poszukując śladów przeszłości gość poznaje działanie śluz, wrót bezpieczeństwa, przepławek i natyka się na ślady historii. A w Aniołowie każdy może „zakręcić się”, poznając kolejne historie domostw usytuowanych w czasach świetności Aniołowa wokół owalnicy, na dwóch poziomach, depresyjnym żuławskim i skłonie Wysoczyzny Elbląskiej, z której na sąsiadów po drugiej stronie potoku spogląda się „z góry”.

Dla mnie osobiście najbardziej budujące są rozmowy z pracownikami „kanałowymi”. Podziwiam nadzór wodny, pracowników obsługujących pochylnie i śluzy, ich poświęcenie, oddanie i pietyzm, z jakim wykonują swoją pracę, ich troskę o kanał - nie tylko w „godzinach pracy”. Ci ludzie są dumni, że wykonują ten zawód i my też jesteśmy z nich dumni, że tak profesjonalnie i z takim zaangażowaniem opiekują się naszym dziedzictwem.

TK: Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał: Armin Mikos v. Rohrscheidt

08 pochylnie kanal lato 201808 pochylnie kanal lato 201808 pochylnie kanal lato 201808 pochylnie kanal lato 201808 pochylnie kanal lato 201808 pochylnie kanal lato 201816 pochylnie kanal lato 201816 pochylnie kanal lato 201816 pochylnie kanal lato 201816 pochylnie kanal lato 201816 pochylnie kanal lato 201816 pochylnie kanal lato 201816 pochylnie kanal lato 201816 pochylnie kanal lato 201816 pochylnie kanal lato 2018